12.10.2022, roku Pańskiego. 


 Pierwszy dzień jako oficjalny bezrobotny. Żałosne to, no ale co począć choć w tym samym czasie.. niektórzy wymieniają samochody, zmieniają domy, rolują kredyty, rozwodzą się, żenią, zmieniają kochanki na polskie, tacy ludzie sukcesu w rodzimej nomenklaturze. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moje dwa ostatnie miejsca pracy to były tak szemrane interesy, że teraz mam naprawdę obawy czy aby ludzie do, których wysyłam swoje CV okażą się być uczciwi. Przyzwoitości nie wymagam, uczciwość wystarczy. Wracając do samego procesu rejestracji, nie można nie wspomnieć o otoczeniu budynku jak i samym budynku, w którym mieści się UP. Jak masz doła to wiedz, że otoczenie i atmosfera tam panująca tylko go pogłębi. Będziesz szedł wśród błota, które jak żywo jest wyjęte z pamiętnika Talleyranda, ono jest wszędzie a gdzieniegdzie wyłaniają się kępy trawy porośnięte na starym chodniku. "Jak w Polsce drogi Tal sprawy się mają, błoto cesarska mość, wszędzie błoto a jak odwrócisz głowę waszmość to też błoto". Dookoła zero drzew co potęguje odczucie jakbyś znajdował się na pustyni błotnej, a w tle budynek ze spadzistym dachem, nieocieplony i nie otynkowany. Tak wygląda koniec wszystkiego. Równie dobrze mogliby przyjechać z jakiegoś medium i kręcić na żywo relacje z Jakucji. Ludzi nie ma, jest zimno, słońce za mgłą, czy to syf z huty? w każdym razie za mgłą, wszędzie błoto po kolana, zero chodnika i biały dym z komina znajdującego się na budynku  UP. No kurwa ostry klimat. Mnie tam brakowało jeszcze chordy bezpańskich psów. Jakiś kurwa sadysta to wymyślił i wykonał. 

Przed tym udupconym od dymu, błota budynkiem stoi gość, parkingowy w ciemnych okularach i z przewieszonym, w sumie co to kurwa było nie wiem, ale dawało nieprawdopodobną moc chłopu, bo przechadzał się przed parkingiem jakby był jego właścicielem. To była chyba kasa fiskalna, tak czy siak była tak zawieszona jakby miał z niej strzelać. Strzel z paragona, czy tam paragonu.  Podjechałem samochodem, bo chciałem zaparkować na kamyczkach a nie w błocie, no to ten Poborca opłaty za parking uświadomił mi, że nie dla psa kiełbasa bo tu tylko gotówka. "Odejdź stąd" wyzierało zza tych ciemnych okularów, posłuchałem Poborcy, Błotnego króla i dozrozcy kamyczków za sznureczkiem zarazem i  zaparkowałem za darmo...5 metrów dalej. 

Co jak co ale śpieszyć to się nie muszę. Zgodnie z literą prawa jeszcze nie bezrobotny ale już prawie, no to jak bezrobotny zachowywać się trzeba. A skąd mogę mieć pewność, że Błotny Król nie daje smsem znać innym decyzyjnym, że o ten chłop to zachowuje się jak jakiś pracownik, szybki krok, przygarbiona sylwetka, płytki oddech, wzrok rozbiegany. Czas na obserwacje to gość ma, bo tam nie uświadczysz nikogo. Sam widok może zniechęcać do podejścia do budynku a co dopiero do wejścia. 

W środku tak samo jak na zewnątrz, jest spójnie tak to bym określił. sypiący się tynk ze ścian, pokoiki poprzedzielane płyta rygipsową. Wszedłem powoli, wiadomo status prawny i cyk w lewo do informacji, co się będę szwendał. Pokój bez drzwi, zawiasy zostały, nie wiem o co chodzi ale gdy przekroczyłem próg to Pani zaraz do mnie, ale bilecik trzeba wziąć. Nie ma nikogo ale kurwa musi być bilecik. No to wziąłem jeden do informacji z literką I oraz drugi do rejestracji z literką R. Zasadniczo poszedłem do I aby zapytać o literkę R. Wszedłem jeszcze raz z dwoma bilecikami i zanim zacząłem mówić, dzień dobry ja chciałem.... 

- bilecik proszę....

- o przepraszam już daję,  kulturalny jak zawsze

- procedury są najważniejsze, dodałem. No kurwa dobrze, że nie u niej nie mam nic do załatwienia, bo mnie wzrokiem zabiła. Może te procedury ją obraziły, może wkurwiona, że się w pracy nie realizuje a ma ambicje. Ze starymi babami trzeba uważać, nie pomoże a zaszkodzi. Wobec tego pytam się tej Pani z pokoju I bez drzwi czy kartecka R znaczy, że mogę iść do rejestracji i tam uzyskam status? Ona, tak, trzeba zejść na dół i tam jest rejestracja. Dziękuje ale cisnęło mi się a czy można zejść na górę? Ale już sobie darowałem, widziałem, ze była rozbita po tych procedurach. 

Numerek jaki wylosowałem było to 33. R 33. Dla mnie to jasne, są tylko znaki. Możliwe, że Światło wystawia mnie na próbę, chcę aby zastanowił się nad sobą, abym zbudował siebie na nowo, znalazł jakiś pomysł? Jesli tak, to rozwiązanie musi być także blisko, możliwe że jest na wyciągnięcie ręki, że jest to coś czego nie dostrzegam. Co to może być? Gdzie szukać rozwiązania? a może ja jebnięty jestem? Z drugiej strony idą czasy gdzie siedzenia za biurkiem i klikonie jakiś absurdów mija się z celem. Ani to rozwojowe ani dochodowe w zasadzie. Tylko stres. Pieniądz i rozwój zdają się być gdzieś indziej, a jeszcze ten wewnętrzny spokój, że wszystko będzie jeszcze lepsze. Bo będzie. 

Komentarze